Co drugi sprzedawany w Polsce lek jest produkcji krajowej. Polski przemysł farmaceutyczny zapewnia pacjentom leki o 20 proc. tańsze od importowanych. Generuje 1 proc. PKB i daje ponad 100 tys. miejsc pracy.

Jak wynika z raportu o znaczeniu sektora farmaceutycznego dla polskiej gospodarki, przygotowanego przez prof. Michała Przybylińskiego, ekonomisty z ośrodka DeLAB przy Uniwersytecie Warszawskim, pracownicy sektora farmaceutycznego to osoby wysoko wykwalifikowane, zatrudnione na umowy o pracę i mogące liczyć na średnie wynagrodzenie ok. 5 tys. zł brutto. Korzysta z tego państwo – roczne podatki i składki, jakie firmy odprowadzają do ZUS, wynoszą prawie 2,4 mld zł. Jednocześnie firmy farmaceutyczne są jednym z większych eksporterów w Polsce. Z raportu wynika, że eksportują rocznie do innych krajów leki o wartości 2,7 mld euro.

– To wszystko składa się na fakt, że w 2014 r. firmy wytworzyły PKB o wartości 15 mld zł, czyli 1 proc. PKB. Czyli tyle także stracilibyśmy, gdyby trzeba było importować leki. To są jednak i tak bardzo ostrożne szacunki. Policzyliśmy raczej za mało niż za dużo – zaznacza prof. Przybyliński.

Ponadto krajowe firmy farmaceutyczne dostarczają tańsze leki generyczne, czyli odpowiedniki leków oryginalnych, zawierające tę samą substancję.

– W 2014 r. ponad 44 proc. wszystkich refundowanych leków powstało w Polsce. NFZ tymczasem zużytkował na dopłaty pacjentom do tych leków 27 proc. swego budżetu przeznaczonego na refundację. Czyli służą dużej grupie chorych, a kosztują Fundusz mniej niż pozostałe – zaznacza Stefan Bogusławski, prezes firmy Sequence.

Leki na liście refundacyjnej tworzą grupy przypisane danej chorobie. Jeśli w tej grupie jest lek oryginalny i lek generyczny, to ten ostatni automatycznie obniża cenę leku oryginalnego i koszty refundacji.

Z tego względu potrzebę wsparcia krajowych firm farmaceutycznych widzą urzędnicy w Ministerstwie Gospodarki.

– W naszym interesie leży zachowanie niezależności w produkcji leków, którą zapewniają teraz polskie firmy. Dlatego musimy dopingować firmz w rozwoju nowej dziedziny, jaką jest produkcja leków biopodobnych – uważa Jerzy Majchrzak, dyrektor Departamentu Innowacji i Przemysłu w Ministerstwie Gospodarki. Jest to tym bardziej istotne, że patrząc na liczby okazuje się, iż przemysł się nie rozwija – firm nie przybywa, poziom inwestycji ustabilizował się, przychody z działalności spadają, gdyż ceny leków są niższe. Przy tym branża farmaceutyczna jest mocno regulowana, i to na poziomie krajowym i unijnym, a nowe przepisy to zawsze nowe koszty.

Znaczenie przemysłu dla pacjenta dostrzega także resort zdrowia. Jak podkreśla MZ, dzięki polskim lekom generycznym dla NFZ tańsza jest refundacja i fundusz może pozostałe pieniądze zainwestować w dopłaty dla pacjentów do innowacyjnych leków – od 2012 r. dzięki oszczędnościom wprowadzono na listy refundacyjne 80 nowych cząsteczek.

Przedstawiciele firm farmaceutycznych zaznaczają, że ich celem jest nie tylko produkcja leków generycznych na dużą skalę. Chcą wytwarzać też leki innowacyjne.

– Nieustannie inwestujemy w rozwój nowych leków, w tym też terapii innowacyjnych. Innowacja to nie tylko nowa molekuła – te również staramy się tworzyć – ale także ulepszony produkt – mówi dr Małgorzata Adamkiewicz, wiceprezes zarządu Adamed Pharma SA. Zaznacza, że jednak coraz trudniej firmom konkurować z przemysłem zagranicznym, który działa na ogromną skalę.

– Jest to możliwe jedynie dzięki inwestycjom we własne opatentowane produkty, które dają możliwość globalizacji i mogą być szansą na rozwój gospodarczy naszego kraju, tym bardziej że farmacja to jedna z najbardziej innowacyjnych gałęzi przemysłu – wyjaśnia dr Adamkiewicz.

Wyzwaniem dla polskiego przemysłu jest produkcja leków biotechnologicznych.

– Biotechnologia to przyszłość farmakoterapii. Leki biologiczne zapewniają większą skuteczność i bezpieczeństwo w leczeniu wielu ciężkich chorób, jednak ich rozwój to bardzo długi, skomplikowany i kosztowny proces. Trwa od siedmiu do dziewięciu lat, a koszty prac wynoszą od 50 do 80 mln euro – podkreśla Jerzy Starak, przewodniczący rady nadzorczej Polpharma SA.Przedstawiciele branży mają świadomość, że wymaga to olbrzymich inwestycji, które trzeba poczynić już teraz.

Polska jako kraj ma szansę stać się także światowym producentem wysokiej jakości substancji czynnych. – Kilka lat temu wszyscy mi doradzali, abym zamknął produkcję substancji w Starogardzie Gdańskim, ponieważ była nierentowna. Dzisiaj sprzedajemy nasze substancje na całym świecie – mówi Jerzy Starak.

– Dzisiejsze decyzje inwestycyjne będą skutkowały w perspektywie dekady. Dlatego nasza współpraca z rządem jest niezbędna. Tym bardziej że przemysł stoi przed kosztownym i ryzykownym wyzwaniem inwestycyjnym w nowe technologie – mówił Cezary Śledziewski, prezes Polskiego Związku Firm Farmaceutycznych.

Taką propozycję współpracy przemysł przygotował. Chodzi o plan rozwoju przemysłu farmaceutycznego do 2030 r. Głównym celem planu jest umocnienie pozycji branży jako lidera w produkcji leków generycznych w Europie.

– Są cele cząstkowe, czyli podnoszenie innowacyjności przemysłu m.in. w produkcji leków biologicznych. Innym celem jest umacnianie współpracy z nauką – podkreśla dr Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Duże koncerny farmaceutyczne mają budżety na naukę podobne do budżetu całej nauki w Polsce.

– Tymczasem poziom rentowności przemysłu się obniża. W 2014 r. zysk wyniósł to 8,9 proc. rentowności, z czego połowa przeznaczana jest na inwestycje – ocenia dr Wyżnikiewicz.

Z analiz Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową wynika, iż potrzebna jest stabilna i długofalowa polityka lekowa.

– Do tego niezbędne jest powołanie stałego rządowego zespołu, w skład którego wchodziliby przedstawiciele resortu zdrowia, gospodarki i branży farmaceutycznej. W innych krajach administracje wspierają swoje przemysły farmaceutyczne, bo to jest branża wysoko regulowana – mówi dr Wyżnikiewicz.

– Jako kraj potrzebujemy więcej wdrożeń innowacyjnych i tego, aby prace naukowe nie były odkładane na półki. Jeszcze kilka lat temu na uczelniach nie było świadomości patentowania. Wynalazki były wywożone za granicę i sprzedawane za bezcen. Tam je patentowano, a polska uczelnia nic z tego nie miała – mówi dr Małgorzata Adamkiewicz, wiceprezes Adamed Pharma SA.

Rozwojowi polskiego przemysłu farmaceutycznego i pacjentom wiele mogą przynieść pieniądze Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

– Zależy nam, aby powstawały konsorcja naukowe, aby pomiędzy nauką i biznesem zawiązała się współpraca. Organizujemy dużo konkursów z zakresu farmacji – wskazuje Marcin Chmielewski, specjalista w dziale zarządzania programami Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. W ubiegłym roku Narodowe Centrum Badań i Rozwoju uruchomiło program Innomed. Wydało 100 mln zł na dofinansowanie projektów z zakresu onkologii.

Na postawie debaty Rzeczpospolitej „Strategia rozwoju krajowego przemysłu farmaceutycznego, która umożliwi wyjście branży na pozycję europejskiego lidera w produkcji leków generycznych”

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ