Na program „Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego w latach 2013-2016” przeznaczono w 2015 r. 85 mln 900 tys. – informuje Ministerstwo Zdrowia. Z ostatnich danych o realizacji programu wynika, że zarejestrowano 21.846 par, spośród których zakwalifikowano już 17.805 par, a 17.016 par jest w trakcie procedury leczenia niepłodności metodą pozaustrojową . Niespełna trzy tysiące par jest jeszcze przed kwalifikacją.

– Od 2013 r. na cały program wydano około 264 mln zł, a dzięki rządowemu programowi urodziło się do tej pory ponad 3.200 dzieci – mówi Igor Radziewicz-Winnicki, wiceminister zdrowia, jeden z twórców ustawy dotyczącej in vitro.

Zniesione zostały przy tym bariery ekonomiczne poprzez refundację leków stosowanych do stymulacji. – Leki, które kosztowały od pięciu do dziesięciu tysięcy złotych, kosztują od lipca 2014 r. najwyżej dwa tysiące złotych. Do większości z nich pacjenci dopłacają od kilkudziesięciu do kilkuset złotych – podkreśla wiceminister.

Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że na substancje czynne stosowane w metodzie zapłodnienia pozaustrojowego wydano od lipca do końca grudnia 2014 r. ponad 24 mln złotych, a od stycznia do maja 2015 r. prawie 26 mln zł.

Na nowy program – na lata od połowy 2016 r. do 2019 r. – obecny rząd zaplanował w budżecie ponad 304 mln zł. Jak dodał „pary, które nie potrafią wytworzyć zarodka, nie mogły być leczone w programie rządowym, natomiast w tym nowym będą mogły być leczone, o ile będzie on refundowany”.

– Państwo daje pieniądze na diagnostykę podstawową oraz obrazową związaną z niepłodnością. Refundacji podlega także operacyjne leczenie chorób powodujących niepłodność. Natomiast jeżeli chodzi o procedury wspomaganego rozrodu, to refundacja, poza obecnym programem rządowym, jest właściwie zerowa – mówi dr Robert Gizler, specjalista ginekolog i położnik, konsultant ds. jakości medycznej w klinikach leczenia niepłodności InviMed.

Z jego doświadczeń wynika, że zestaw podstawowych badań niepodlegających refundacji, potrzebnych do przeprowadzenia procedury in vitro kosztuje niepłodną parę od siedmiuset do tysiąca ośmiuset zł. Kolejne wydatki są związane z lekami do stymulacji, które przed dopisaniem na listy refundacyjne kosztowały od 2,5 tys. zł do 5-6 tys. zł, a teraz nawet do zaledwie 300 zł.

– Pary, które nie korzystają z programu refundacji muszą mieć jeszcze pieniądze na samą procedurę in vitro, która kosztuje przeciętnie od 5,5 tys. do 9 tys. zł – wylicza dr Gizler, biorąc pod uwagę wszystkie procedury związane z in vitro oraz pochodne, czyli począwszy od zabiegu punkcji, znieczulenia poprzez etap embriologiczny, do podania zarodków i mrożenia ewentualnych zarodków nadliczbowych.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że nie prowadzi takich analiz dotyczących wartości rynku in vitro w Polsce, „zwłaszcza, że nie posiada informacji dotyczących komercyjnej działalności podmiotów udzielających świadczeń w zakresie leczenia niepłodności metodą pozaustrojową”.

Analizy i szacunki przeprowadziła natomiast firma badawczo-konsultingowa PMR. W marcu 2015 r. PMR opublikowała raport, z którego wynika, że rynek ten osiągnął wartość 283 mln zł w 2014 r.. Na tę kwotę złożyła się wartość świadczeń refundowanych z budżetu państwa oraz finansowanych z prywatnych portfeli pacjentów. Prognozy PMR zakładały około 20-procentowy wzrost wartości rocznie, jednak eksperci ocenili, że kontynuacja refundacji in vitro po 2016 r. nie jest pewna i zależy przede wszystkim od uwarunkowań politycznych.

Źródło: PAP

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ