Ustawa mówi, że nie wydaje się zezwolenia na prowadzenie apteki, jeżeli ubiegający się o nie prowadzi już w danym województwie więcej niż 1 proc. ogólnodostępnych aptek, bądź jeśli czynią to firmy przez niego kontrolowane. W ostatnich latach przepis był martwy, a zezwolenia wydawano bez większych kontroli – alarmowali farmaceuci.

Ich zdaniem, aptek sieciowych przybywało i zaczęły one wypierać z rynku właścicieli niewielkich, często rodzinnych, aptek. O tego typu problemach poinformowali mniejsi aptekarze ministra zdrowia i premiera. Uczyniła tak m.in. grupa kilkudziesięciu drobnych aptekarzy z powiatu strzyżowskiego, która swoje pismo skierowała do premier Beaty Szydło. Odpowiedź nadeszła kilka dni temu.

– Otrzymaliśmy informację, że sprawa została przekazana do Ministerstwa Zdrowia, a resort poinformował nas, że przygląda się sprawie i prace nad nowym prawem farmaceutycznym zostaną przyspieszone. Dowiedzieliśmy się, że prawa rynku są takie same w całej Unii Europejskiej i Polska musi się do nich dostosować. We Frysztaku są cztery apteki i punkt apteczny. Mimo że nie jest to duże miasteczko, to już powstaje apteka sieciowa, która może przyczynić się do likwidacji pozostałych – mówi Monika Ziajor-Kraus, właścicielka apteki Medicus we Frysztaku.

Głównym powodem jest cena lekarstw. Apteki sieciowe oferują bowiem takie zniżki na preparaty medyczne, których nie są w stanie dać mali aptekarze.

– Jak mam wytrzymać konkurencję, jeśli niektóre leki „sieciówki” sprzedają poniżej ceny zakupu w hurtowni? Przecież za kilka miesięcy my, drobni farmaceuci z dziada pradziada, znikniemy z rynku. Wtedy monopoliści będą dyktować warunki, jakie zechcą. Jak nam nie pomoże nowy rząd, to nikt nam już nie pomoże – żalą się właściciele rzeszowskich aptek.

Po lawinie pism od aptekarzy Ministerstwo Zdrowia wskazało, że przedsiębiorcom posiadającym powyżej 1 proc. aptek w województwie należy odbierać zezwolenie.

– Nie odczuwam, aby rząd czy ministerstwo jakoś atakowało apteki sieciowe. W województwach, gdzie prowadzimy apteki, nie mamy problemu z przekroczeniem jednego procentu. Gorszy problem, z którym się stykam, to zakaz reklamy. Sklepy spożywcze mogą się reklamować, markety mogą się reklamować, a apteki nie mogą, co jest nieuczciwe – uważa Marcin Ratajczak, dyrektor do spraw rozwoju sieci aptek Bliska.

Źródło: nowiny24.pl

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ