W Szczecinku liczba aptek oscyluje obecnie w granicach dwudziestu, co na prawie 40-tys. miasto daje spore nasycenie rynku. – Trzeba zauważyć, że postępuje zjawisko koncentracji rynku – mówi Jolanta Dhalke-Miś, rzeczniczka Środkowopomorskiej Izby Aptekarskiej w Koszalinie.

– Apteki sieciowe nas otaczają, przegrywamy z nimi konkurencję chcąc działać w zgodzie z przepisami i zasadami etyki. Apteki sieciowe potrafią mieć dochody z innych źródeł i mogą stosować ceny dampingowe. Doszło do tego, że dziś praca farmaceuty nic nie kosztuje, bo cena i marża od leku jest ustawiana urzędowo – wyjaśnia Jolanta Dhalke-Miś.

Środkowopomorska Izba Aptekarskaj informuje, że choć w teorii obowiązuje zapis prawa farmaceutycznego zakazujący posiadania ponad 1 proc. w województwie przez jedną sieć, to ruch na rynku, łączenie spółek z udziałem kapitału i kupowanie kolejnych aptek oraz otwieranie nowych trwa.

– W ostatnich czterech latach obserwujemy nasilenie tego zjawiska. Efekt? Farmaceuta przestaje być podmiotem, właściciele firm aptekarskich działają, jak w każdym innym biznesie i zwykle rozmawia się ponad naszymi głowami, a aptekarz coraz częściej jest po prostu tylko pracownikiem – mówi Jolanta Dhalke-Miś.

Zwraca uwagę na inne, niepokojące procesy: – Teoretycznie powinien być rozdział hurtu i detalu, ale to często fikcja, bo ta sama firma handluje lekami hurtowo i w aptekach. Na dodatek ostatnio zaczęły one wykupywać przychodnie, co jeszcze rodzi obawy, gdzie w tym wszystkim jest dobro pacjenta.

Źródło: gk24.pl

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ