Do 2019 r. władze Indonezji chcą wprowadzić powszechne ubezpieczenie zdrowotne dla wszystkich obywateli. To największa reforma zdrowotna świata.

W 2014 r. 250-milionowa Indonezja, czwarty najludniejszy kraj na świecie, wprowadziła Jaminan Kesehatan Nasional, czyli powszechne ubezpieczenie zdrowotne. Do 2019 r. ubezpieczeniem objęte ma być 100 proc. ludności. Do dziś zarejestrowało się już 165 mln osób, z których wiele było pozbawionych dostępu do szpitali i leków.

W pierwszym roku funkcjonowania ubezpieczenia zamiast przewidzianych 121,6 mln osób zarejestrowały się 133 mln. Dziś szpitale i przychodnie pękają w szwach. Gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na dializy, operacje kardiologiczne, chemioterapie i inne drogie zabiegi.

Zarejestrować się jest łatwo. Wystarczy podać numer dowodu, dane pracodawcy i dołączyć zdjęcie, by otrzymać legitymację. Problemem jest jednak brak pieniędzy, bo na zdrowie przeznaczono tylko 3,5 proc. budżetu.

Na razie przyjęto zasadę, że pracownicy etatowi podzielą się kosztami składki z pracodawcą w proporcji 4:1. Jednak większość Indonezyjczyków pracuje w szarej strefie albo prowadzi mały bądź średni biznes. Ci ostatni sami płacą niskie składki – od 1,7 do 4,1 dol. miesięcznie – gwarantujące im trzy poziomy ubezpieczenia. Brakującą kwotę pokrywa rząd.

Indonezja nie jest jedynym krajem rozwijającym się, który funduje sobie taką reformę. To samo robią Brazylia, RPA i Chiny. To część ich strategii rozwoju rynku wewnętrznego, który miałby szybciej się rozwijać, gdyby mieszkańcy nie musieli tyle odkładać na czarną godzinę, a mogli więcej wydawać.

Źródło: wyborcza.pl

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ