Firmy farmaceutyczne ujawniły dane dotyczące kwot pieniężnych przekazywanych lekarzom. Zestawienie dotyczy 2015 r. Pieniądze były przeznaczane m.in. na opłaty za wykłady, prowadzenie zajęć na temat działania leków, doradztwo dla firmy czy pokrycie kosztów udziału w kongresach medycznych.

Dane pochodzą od 32 przedsiębiorstw zrzeszonych w Europejskiej Federacji Przemysłu i Stowarzyszeń Farmaceutycznych (EFPIA).

Średnie honorarium wynosiło ok. 2 tys. zł, ale niektóre wypłaty sięgały dziesiątek tysięcy złotych. Na ujawnienie swoich danych w Polsce zgodziło się 22 proc. lekarzy, dane pozostałych publikowano w raportach zbiorczych. Wiadomo tylko, że ich średnie wynagrodzenie było wyższe o tysiąc złotych od wynagrodzenia tych, którzy zgodzili się na publikację swoich nazwisk. Z puli 107 mln zł to dla nich przeznaczono 86 proc. wydatków – ok. 92 mln zł.

W firmie Sandoz, która wydała na ten cel ponad 5 mln zł, żaden z 2,2 tys. lekarzy z nią współpracujących nie zgodził się na upublicznienie danych. Najwięcej na współpracę przeznaczyła firma Roche – ponad 15 mln zł, które trafiły do 2,3 tys. lekarzy. Na ujawnienie danych zgodziło się 5 proc. z nich, a na pokazanie honorarium – 3 proc.

Koncern GSK wydał 31,6 tys. zł w ramach współpracy z 13 lekarzami. Firma zatrudniała ich jedynie na potrzeby wewnętrzne, np. szkolenia czy konsultacje dla pracowników. W GSK uznano, że samo ujawnienie współpracy z lekarzami w ramach działań promocyjnych jest niewystarczające. Dlatego firma nie angażuje już lekarzy do prowadzenia wykładów i nie sponsoruje indywidualnego udziału w konferencjach naukowych. Polityka GSK uległa zmianie w 2015 r. Rok przed ujawnieniem danych firma współpracowała z ok. 3 tys. lekarzy.

O ogromnych różnicach w skali współpracy z lekarzami w poszczególnych regionach Europy świadczy przykład firmy Pierre Fabre. W Polsce wydała ona ok. 2 mln zł, współpracując z 3 tys. lekarzy. W Austrii ten sam koncern przeznaczył ok. 107 tys. zł i zatrudniał 21 lekarzy.

W Polsce kilka lat temu nagłośniono sprawę programu „Patron” koncernu GSK. Jak informowano, w jego ramach przedstawiciele firmy płacili lekarzom po kilkaset złotych za fikcyjne szkolenia. Mieli oni za to wystawiać od 20 do 130 recept na konkretne leki.

W Ameryce firma GSK musiała zapłacić za łapówki dla lekarzy i nielegalną promocję leków karę w wysokości ok. 3 mld USD. Także koncern Pfizer zapłacił w USA 2,3 mld dol. za nielegalne promowanie viagry i leków przeciwbólowych.

Ujawnianie nazwisk lekarzy i korzyści, które otrzymali od firm, ma zniechęcać do tego typu współpracy. W USA zasada ujawniania danych funkcjonuje od trzech lat i skala finansowania środowiska lekarskiego spadła w tym czasie o 75 proc., do 14 mln dol.

Red.

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ