Ustalone przez Ministerstwo Zdrowia ceny leków w Polsce mogą być kilka czy kilkanaście razy niższe niż na Zachodzie. Niektóre preparaty w Niemczech kosztują 100 euro, zaś w Polsce można je kupić za 100 zł.

W efekcie trwa masowy, nielegalny wywóz farmaceutyków z naszego kraju, co ogranicza ich dostępność w aptekach. Izby aptekarskie szacują, że z Polski ubywa rocznie lekarstw o wartości ok. 1 mld zł.

Farmaceutyki są wywożone za pośrednictwem fikcyjnych aptek, fałszywych przychodni czy gabinetów weterynaryjnych, zakładanych tylko po to, by zgłosić zapotrzebowanie na jakąś substancję. Tylko część z nich to leki refundowane – aby NFZ zwrócił aptekom różnicę między wyższą ceną urzędową i niższą, którą płaci pacjent, musi być zrealizowana recepta. Ale i tak stawki są tak niskie, że opłaca się wywozić z Polski nawet lekarstwa bez refundacji. Problem dotyczy głównie leków antynowotworowych i przeciwzakrzepowych, przeciwastmatycznych i nowoczesnych insulin.

Produkty lecznicze mogą być zamawiane dla apteczek czy gabinetów weterynaryjnych, bo nikt nie kontroluje, czy zwierzęciu rzeczywiście podano dany preparat. Z kolei fałszywe przychodnie są zakładane na podstawione osoby. Przychodnia przedstawia we współpracującej aptece podpisane przez lekarza pisemne zapotrzebowanie na dany lek i apteka go zamawia. Następnie sprzedaje za granicę, gdyż tego nikt nie kontroluje.

Jeśli dana apteka zostanie przyłapana na nielegalnym procederze i zamknięta, jej właściciele otwierają kolejną za pośrednictwem spółki o innej nazwie. Koncesja kosztuje 8 tys. zł, a zyski przechodzą w miliony.

Red.

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ