Inspektorzy farmaceutyczni chcą więcej uprawnień albo zaangażowania ABW do walki z przestępczością zorganizowaną. Chodzi o tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji,

– Zderzyliśmy się z zupełnie nową rzeczywistością – przyznaje Paweł Trzciński, rzecznik Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego. Pracownicy tej instytucji coraz częściej słyszą groźby pod swoim adresem, a wszystko przez nielegalny wywóz leków, z którym w ostatnich miesiącach próbuje walczyć GIF.

Mechanizm nielegalnego wywozu leków, tzw. odwrócony łańcuch dystrybucji, polega na tym, że apteka zamiast sprzedawać leki pacjentom, odsprzedaje je do hurtowni, a następnie trafiają one na Zachód, gdzie farmaceutyki płaci się o wiele więcej niż nad Wisłą. Tymczasem jedyny prawnie dopuszczalny model wygląda tak: od producenta lek trafia do hurtowni, następnie do apteki, by ostatecznie znaleźć się u pacjenta.

Pomimo że ABW ma pełne kompetencje do walki z przestępczością zorganizowaną, ściganiem wywożących leki nie jest zainteresowana, gdyż – w jej opinii – proceder nie zagraża bezpieczeństwu ekonomicznemu państwa ani nie stwarza realnego zagrożenia dla zdrowia i życia ogółu obywateli.

Eksperci zwracają uwagę, że Inspekcja farmaceutyczna stoi dzisiaj przed zupełnie innymi wyzwaniami, ponieważ to, co kiedyś było nadzorem nad obrotem produktami leczniczymi, dziś niejednokrotnie przypomina walkę ze zorganizowaną przestępczością. Warto zatem rozważyć przekazanie ustawowo walki służbom, które mają znacznie większe możliwości.

Druga możliwość to radykalna zmiana sposobu funkcjonowania samej inspekcji, np. na wzór brytyjski czy amerykański. W inspekcji musieliby zostać wówczas zatrudnieni śledczy, których należałoby wyposażyć w broń i którzy mieliby prawo wejść do każdej apteki czy hurtowni.

Red. (źródło: gazetaprawna.pl)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ