Z dużym niepokojem przyjęliśmy stanowisko Pana Marcina Piskorskiego, prezesa Pharma.NET, który w artykule: „Wojna o apteki przenosi się teraz do sądów” (Rzeczpospolita, 29.07.2016) zarzuca Naczelnej Radzie Aptekarskiej, iż postępowania dotyczące egzekucji przepisów antykoncentracyjnych są efektem nacisku „korporacji aptekarskiej”.

Pan Marcin Piskorski, jako Prezes organizacji lobbującej na rzecz zaledwie kilkunastu pracodawców sieci aptecznych doskonale wie, że postępowania, które obecnie toczą się przed sądem są wynikiem naruszania przez sieci apteczne przepisów antykoncentracyjnych, obowiązujących od wielu lat. Z pośród tych kilkunastu podmiotów reprezentowanych przez pana Prezesa są takie, które zapisy antykoncentracyjne naruszyły setki razy. Za przykład niech posłuży sieć przekraczająca dopuszczany prawem limit 1 proc. aptek aż w 15 województwach, z czego w jednym z nich próg został przekroczony 10-krotnie.

Zgodnie ustawą prawo farmaceutyczne, na terytorium RP przedsiębiorca lub grupa kapitałowa może posiadać 1 proc. aptek na terenie danego województwa. Tymczasem:

  • ok. 600 aptek w ponad 120 spółkach powiązanych kapitałowo, posiada największą sieć aptek w Polsce (członek Pharma.NET),
  • 3,5 proc. – tyle wynosi udział kolejnej sieci w krajowym rynku aptek – fundusz inwestycyjny zakłada dalszy wzrost udziałów w polskim rynku aptecznym (członek Pharma.NET),
  • 1,5 tys. aptek sieciowych, czyli co czwarta z nich narusza obowiązujące przepisy antykoncentracyjne (w dużej części członkowie Pharma.NET).

Spór pomiędzy przedstawicielami sieci aptecznych oraz samorządu aptekarskiego był już oceniany przez Wojewódzki Sąd Administracyjny (VI SA/Wa 399/15), który przyznał rację NRA. WSA stwierdził wtedy, że: „Celem wprowadzenia art. 99 ust. 3 prawa farmaceutycznego było zapobieżenie kartelizacji rynku aptecznego na terenie Polski. Przepis ten jak trafnie uznały organy samorządu bowiem określa wielkość dozwolonej koncentracji na rynku aptek, ustalając wyraźne limity skupienia obrotu detalicznego produktami leczniczymi w rękach jednego przedsiębiorcy, wskazując wprost, że przekroczenie określonej liczby aptek niesie ze sobą sankcję w postaci odmowy wydania zezwolenia. Skoro ustawodawca wprowadził takie obostrzenie przy wydawaniu zezwoleń na prowadzenie apteki sens tego przepisu byłby wypaczony, gdyby uznać dopuszczalność odstąpienia od tego zakazu w czasie prowadzenia działalności na podstawie wydanego zezwolenia”.

„Interpretacja art. 99 ust. 3 pkt 2 prawa farmaceutycznego prowadzi do wniosku, że wymóg przestrzegania limitu aptek jest jednym z podstawowych warunków nie tylko dla uzyskania zezwolenia, ale także dla prowadzenia apteki, dlatego też organy samorządu aptekarskiego słusznie uznały, że złamanie tego zakazu stanowi podstawę do cofnięcia zezwolenia w myśl art. 37 ap ust. 1 pkt 2 prawa farmaceutycznego”.

Przepisy takie same (nie) dla wszystkich ?

Powołując się na pismo Ministra Skarbu z 2008 r., Pan Marcin Piskorski uznaje je za jedyną wykładnię, według której, skoro przepisów nie zmieniono, to obowiązuje korzystna dla nich interpretacja. Niestety, Pan Prezes był uprzejmy zapomnieć o interpelacji 7885 kierowanej do Ministra Zdrowia (jedynego organu właściwego do dokonania interpretacji właściwych przepisów) z 2004 r., a więc od samego początku obowiązywania limitu 1 proc. Pragniemy przypomnieć najważniejsze wątki tego zapomnianego przez Pharma.NET dokumentu.

W celu jednoznacznego rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego GIF wystąpił o ekspertyzy prawne do uznanych autorytetów w dziedzinie stosowania i interpretacji prawa. W świetle przepisów ustawy Prawo farmaceutyczne, w zgodnej opinii ekspertów, nie jest możliwym dywersyfikowanie sytuacji podmiotu ze względu na sposób nabycia własności apteki, gdyż nie ma jakiegokolwiek prawnego znaczenia, czy 1-proc. próg własności aptek na terenie województwa ma zostać przekroczony w drodze utworzenia przez dany podmiot nowego obiektu apteki, czy też zakupienia przez niego istniejącego obiektu.

Art. 99 ust. 3 Prawa farmaceutycznego został zredagowany w istniejącej postaci z uwagi na konieczność wprowadzenia zasad uczciwej konkurencji, mających uniemożliwić kontrolowanie sektora farmaceutycznego przez podmioty, które mogą dyktować określone warunki, uzależniając i podporządkowując sobie inne apteki, pozbawiając rynek apteczny zasad uczciwej konkurencji. Wprowadzone powyższym artykułem ograniczenie nie zostało stworzone wyłącznie w celu przeciwstawienia się powstawaniu nowych aptek ogólnodostępnych, a będąc przepisem typowo antymonopolowym, zabezpiecza interes innych uczestników na rynku aptecznym. Omijanie tego przepisu w znaczny sposób zagraża pojęciu wolnego rynku i uderza w interesy pozostałych przedsiębiorców prowadzących apteki, działających na danym terytorium.

Przekroczenie progu 1 proc. własności aptek działających na terenie danego województwa uzasadnia zastosowanie przepisu art. 37 ap ust. 1 pkt 2 ustawy Prawo farmaceutyczne, który stanowi, że organ zezwalający cofa zezwolenie, w przypadku gdy przedsiębiorca przestał spełniać warunki określone przepisami prawa, wymagane do wykonywania działalności gospodarczej określonej w zezwoleniu.

Warto dodać, że powyższa argumentacja, znana od 12 lat, dotyczyła bezpośrednio transakcji dokonanej przez członka Pharma.NET. Powyższe fakty są dowodem na to, że przepisy antykoncentracyjne są potrzebne i nie budzą wątpliwości, konieczna jest tylko skuteczniejsza ich egzekucja.

Stanowisko samorządu aptekarskiego osadzone w porządku prawnym

Stanowisko Prezentowane przez NRA wynika przede wszystkim z obowiązujących od kilkunastu lat przepisów. Wielokrotnie potwierdziły je kolejno: Ministerstwo Zdrowia, WIF, GIF, WSA (wyrok prawomocny) oraz Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie z działania inspekcji farmaceutycznej.

Po przegranej sprawie przed WSA jeden z prawników broniących przedstawicieli aptek sieciowych miał powiedzieć, że: „sąd uległ halucynacji”. W naszej ocenie wyżej wymienione organy nie ulegają żadnym halucynacjom – po prostu konsekwentnie trzymają się litery prawa.

O tym, że „(…)Obowiązujące przepisy w sposób jednoznaczny określają wielkość dozwolonej koncentracji(…)” wspominała również Milena Kruszewska, rzecznik Ministra Zdrowia (Rynekaptek.pl, 29.07.2016). Jak pokazują ostatnie doniesienia medialne, lobbyści reprezentujący pracodawców sieci aptecznych, żyją w nieco „odmiennej” rzeczywistości – wyrażając swoje zdziwienie, że przepisy antykoncentracyjne dotyczą również ich biznesów. Na łamach „Rzeczpospolitej” pan Marcin Piskorski, ich przedstawiciel, podaje przykład sieci aptecznej, naruszającej prawo, szczerze przyznając, że: „(…)wśród 330 sieci największa przekracza 4 proc. udział w rynku(…)”, co w praktyce oznacza 4-krotne przekroczenie limitu koncentracyjnego.

Bezpieczeństwo lekowe Polski ważniejsze niż agresywna sprzedaż

W 2004 r. na polskim rynku funkcjonowało 45 sieci, obecnie jest ich już 390, a liczba ta systematycznie rośnie. Jeżeli nie powstrzymamy nadmiernej ekspansji tych podmiotów może dojść do sytuacji, w której kilku dużych graczy rynkowych z obcym kapitałem będzie decydowało o zaopatrzeniu całej Polski w leki. Dlatego konieczna jest dywersyfikacja skutkująca wielością podmiotów rynkowych – tylko takie podejście wzmocni pozycję Ministra Zdrowia podczas negocjacji cenowych. Sugestia ze strony Pana Piskorskiego, jakoby Naczelna Rada Aptekarska podejmowała próby ograniczenia konkurencji jest więc bezpodstawna.

„Tanie” leki w aptekach sieciowych to czysta iluzja

Pan Marcin Piskorski zarzuca również, że samorząd aptekarski „(…)nie bierze pod uwagę interesów pacjentów, którzy w obecnych realiach rynkowych, dzięki sieciom zyskują dostęp do tańszych leków (…).

Przedstawiciel pracodawców sieci aptecznych doskonale wie, że Polsce od 4 lat funkcjonuje ustawa refundacyjna, która gwarantuje takie same ceny ponad 4 tys. leków dostępnych w aptekach na terenie całego kraju, z czego 1,5 tys. leków kosztuje pacjenta mniej niż 5 zł. Jeżeli prześledzimy listę 100 najlepiej sprzedawanych leków na receptę, dojdziemy do ciekawej konkluzji – prawie 90 proc. tej listy stanowią leki refundowane. W równych cenach będą także bezpłatne leki dla seniorów, a wkrótce również wyroby medyczne.

Jak wygląda zatem owa „taniość” leków w sieciach aptecznych? Niestety, to czysta iluzja. Już od wejścia do apteki sieciowej pacjent zasypywany jest przekazami marketingowymi o różnych „promocjach”. Często jest tak, że promocja na produkt obowiązuje tylko wtedy, gdy pacjent dodatkowo kupi dwa, lub trzy inne preparaty, którymi najczęściej są wysokomarżowe suplementy diety. W efekcie płaci więcej i opuszcza aptekę z pustym portfelem i siatką niepotrzebnych produktów.

Kilkunastu pośród równych

Reprezentując zaledwie kilkanaście podmiotów, Pan Prezes Piskorski kreuje się na obrońcę polskiego pacjenta. Jednocześnie przy różnych okazjach sugeruje, iż 30 tys. polskich farmaceutów, skupionych wokół Naczelnej Izby Aptekarskiej to „wąska grupa działaczy”.

Jako przedstawiciele samorządu aptekarskiego gorąco apelujemy do Pana Prezesa Piskorskiego, aby spokojnie poczekał na rozstrzygnięcie przez sąd postępowań w sprawie tzw. 1 procenta. Inspirowanie dyskusji na ten temat w mediach być może jest spójne ze strategią organizacji w interesie której Pan działania, jednak może być traktowane jako próba wywierania wpływu na niezawisły sąd.

Pozwoli Pan, iż ocenę tego, czy o pacjenta lepiej troszczy się polski farmaceuta, czy prezes spółki zarejestrowanej na Cyprze ocenią sami zainteresowani…

Naczelna Rada Aptekarska

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ