Pakiet onkologiczny zaledwie o trzy dni skrócił czas oczekiwania na leczenie. Z punktu widzenia klinicznego tak nieznaczne skrócenie czasu oczekiwania na leczenie onkologiczne nie ma żadnego znaczenia – komentują eksperci.

Z raportu „Ścieżka pacjenta. Jak długo pacjenci w Polsce czekają na diagnozę i leczenie onkologiczne?” wynika, że na przełomie 2014 i 2015 r., przed wprowadzeniem pakietu onkologicznego – tzw. zielonej karty czas oczekiwania od podejrzenia choroby nowotworowej do rozpoczęcia leczenia sięgał 77 dni. Składało się na to 41 dni poświęconych diagnostyce oraz 36 dni na wdrożenie terapii.

W limicie 9 tygodni, jaki zakłada zielona karta, mieściło się tylko 41 proc. pacjentów, czyli niemal tyle samo chorych, co rok wcześniej (na przełomie 2014 i 2015 r.), gdy takich chorych było 40 proc. Limit ten teoretycznie obejmuje 35 dni, jakie należy poświęcić na diagnostykę wstępna, 28 dni na pogłębioną, oraz konsylium i rozpoczęcie leczenia, co nie powinno przekraczać kolejnych 14 dni.

Aby przyśpieszyć diagnostykę, 20 proc. pacjentów nadal decyduje się zapłacić za niektóre badania z własnej kieszeni. Przed wprowadzeniem pakietu onkologicznego około 22 proc. osób decydowało się na skorzystanie z prywatnej konsultacji i diagnostyki.

Ma się zmienić w pod koniec 2016 r. wraz wprowadzeniem zmian w funkcjonowaniu karty DiLO (diagnostyki i leczenia onkologicznego). Wtedy lekarz specjalista, podobnie jak lekarz POZ, będzie mógł ją wystawić już w razie podejrzenia choroby nowotworowej. Planuje się również wprowadzenie Ośrodków Szybkiej Diagnostyki Onkologicznej.

Onkolodzy na podkreślają, że nie należy likwidować pakietu onkologicznego, trzeba go natomiast udoskonalić, aby usprawnić diagnostykę i przyśpieszyć rozpoczęcie leczenia.

Red.

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ