Tylko w ostatnim roku przybyło 720 aptek sieciowych, a liczba indywidualnych zmniejszyła się o 465. Dzięki temu z punktu widzenia pacjenta jest lepiej, bo taniej, ale istnieje ryzyko, że może dojść do monopolizacji rynku.

Prognozy z początku 2012 r. zapowiadały spadek liczby aptek, tymczasem ich liczebność nie tylko stale rośnie, ale zmienia się również struktura – z roku na rok na znaczeniu tracą apteki indywidualne na rzecz „sieciówek”. Dlaczego tak się dzieje? Leki i suplementy kupowane w ilościach hurtowych do wielu placówek danej sieci są tańsze. To dobra informacja dla pacjentów, ale są też gorsze.

– Apteki sieciowe znacznie częściej niż indywidualne zatrudniają gorzej opłacanych techników farmaceutycznych, którzy z reguły nie mogą służyć tak fachową poradą, jaką zapewniają magistrowie farmacji – mówi Barbara Jękot, prezes Okręgowej Izby Aptekarskiej w Krakowie.

Podjęta w ubiegłym roku po raz kolejny próba rezygnacji z kształcenia techników farmaceutycznych, których mieliby zastąpić absolwenci studiów, nie powiodła się.

Red. (źródło dziennikpolski24.pl)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ