Czy można sprawdzić poziom elektrolitów, cukru, mocznika, a nawet hormonów we krwi bez ukłucia igłą? Umożliwią to bioczujniki naklejane na skórę, które powstają na Politechnice Warszawskiej.

Badacze z Politechniki Warszawskiej postanowili opracować sensory, które nie tylko będą małe, ale również będą umożliwiały nieinwazyjne badania. Powstał już prototyp czujnika do pomiaru pulsu. Jest on wydrukowany na papierze do tatuaży tymczasowych. W trakcie badania nakleja się go na skórę wraz z drugą warstwą wykonaną z nanopłatków grafenowych i możliwy jest odczyt sygnału.

Ale pomiar pulsu to nie wszystko. W przyszłości czujnikami można wykrywać również różne substancje chemiczne znajdujące się w ludzkim organizmie: elektrolity, cukier, mocznik czy hormony. Na razie urządzenia, które mogłyby wykonywać takie pomiary, testowane były w laboratorium.

Badania z użyciem czujników byłyby szybkie i nieinwazyjne. Można byłoby uniknąć nie tylko kłucia igłą, ale i dostarczania pobranej próbki do laboratorium, a potem czekania na wynik badania. Tu pomiar substancji chemicznych trwa 1–2 sekundy i od razu widać efekt.

– Niektórych chorób czy stanów fizjologicznych nie jesteśmy na razie w stanie monitorować w sposób ciągły. Do przeprowadzenia badania trzeba się czasem położyć do szpitala na dzień lub dwa, wieczorem lub rano jesteśmy nakłuwani czy podłączani do jakiegoś aparatu i następuje diagnostyka. Nie są to jednak normalne warunki, w których funkcjonuje człowiek. Dokonanie kilku pomiarów w ciągu doby, z wykorzystaniem opracowywanych czujników, pomoże lepiej obserwować zmiany w organizmie – wyjaśnia Andrzej Pepłowski z Politechniki Warszawskiej.

Czujniki biomedyczne mają szansę stać się przyszłością diagnostyki. – Mamy sygnały z branży medycznej, że to wartościowy kierunek działań. Myślę, że stworzenie takiego rozwiązania w krótkim czasie spotka się dużą akceptacją i zainteresowaniem tego środowiska – mówi Andrzej Pepłowski.

Red. (źródło: PAP)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ