Rząd chce, aby przy podejmowaniu decyzji o włączeniu farmaceutyku do refundacji główną rolę odgrywało to, czy jego wytwórca tworzy w naszym kraju miejsca pracy i wpływa na innowacyjność oraz wzrost PKB Polski.

Projekt ustawy zakłada, że resort zdrowia będzie zarządzał specjalnym funduszem w docelowej wysokości 200 mln zł rocznie. Pieniądze następnie trafią do NFZ, który będzie musiał w formie dopłaty przekazać ja na leki wskazane przez resort zdrowia. W efekcie dotowany specyfik stanie się tańszy i przy ocenie zasadności refundacji jego szanse w wyścigu o publiczne pieniądze wzrosną, gdyż oceniana jest relacja ceny leku do efektów medycznych.

Ponadto o tym, jakie leki i których firm mają być wspierane, zdecyduje wstępnie minister rozwoju. Do niego firma będzie składać wniosek o ocenę swoich inwestycji w fabryki i badania. Po ocenie zostanie ona zaszeregowana do jednej z kategorii uwzględniających wpływ jej działania na rozwój Polski. Resort rozwoju swoje rekomendacje prześle do Ministerstwa Zdrowia. Przy rozdzielaniu premiowanebędą firmy działające w Polsce. Ma to zachęcić wszystkich producentów do działania w naszym kraju.

– Inwestycyjne kryterium w refundacji mogłoby mieć rację bytu, gdyby chodziło wyłącznie o innowacyjne leczenie Ale z projektu ustawy wynika, że kryteria oceny dotyczą prawie wyłącznie lokalizacji produkcji oraz jej wielkości, a nie tego, czy chodzi o nowatorskie rozwiązania. To może blokować pacjentom dostęp do lekarstw wytwarzanych np. przez mniejsze podmioty – ostrzega Paulina Kieszkowska-Knapik z kancelarii Kieszkowska Rutkowska Kolasiński.

Jak podkreśla, liczenie na to, że małe, innowacyjne firmy przeniosą część produkcji lub badań do Polski, jest mało realne.

Red. (źródło: gazetaprawna.pl)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ