Jedna placówka na 3000 osób oraz kilometr odstępu pomiędzy nimi, do tego wprowadzenie zasady „apteka dla aptekarza” – takie są założenia projektu przygotowanego przez posłów PiS, uzgodnionego zarówno z Ministerstwem Zdrowia, jak i z głównym inspektorem farmaceutycznym.

Według projektodawców, nowe regulacje są niezbędne, gdyż rośnie ryzyko monopolizacji rynku farmaceutycznego przez duże międzynarodowe podmioty, które już teraz mają w nim blisko 50-proc. udział. Z konkurencją nie radzą sobie polscy właściciele małych aptek. Z wyliczeń Naczelnej Izby Aptekarskiej wynika, że przy obecnych trendach ostatnia indywidualna apteka zostanie zamknięta w 2022 r.

Projekt może być największą rewolucją w prawie farmaceutycznym. Realizuje postulaty samorządu aptekarskiego, jak wprowadzenie ograniczenia w liczbie posiadanych aptek, wprowadzenie zasady „apteka dla aptekarza” oraz kryteriów geograficznego i demograficznego.

Sieci które obecnie mają nawet po kilkaset aptek nie będą mogły tworzyć nowych placówek. Projekt ma nie obejmować już istniejących placówek, więc wielkie firmy nie zostaną wywłaszczone. Chyba że GIF cofnie sieciom zezwolenia za naruszenie warunków wykonywania działalności aptecznej (np. za złe przechowywanie produktów czy złamanie zakazu reklamy aptek itp.).

Spółki, które kilkukrotnie przekraczają ustalony próg, będą natomiast musiały po reorganizacji wystąpić o nowe zezwolenia. Wtedy będzie je już obowiązywał limit czterech placówek oraz wymóg, by ich właścicielem był farmaceuta.

Ponadto prawo do uzyskania zezwolenia na prowadzenie apteki ogólnodostępnej posiadać będą:

a) farmaceuta posiadający prawo wykonywania zawodu prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą;

b) spółka jawna lub spółka partnerska, której przedmiotem działalności jest wyłącznie prowadzenie aptek i której wspólnikami (partnerami) są wyłącznie farmaceuci posiadający prawo wykonywania zawodu;

c) spółka komandytowa, której przedmiotem działalności jest wyłącznie prowadzenie aptek i w której komplementariuszem są wyłącznie farmaceuci posiadający prawo wykonywania zawodu.

Jak argumentują pomysłodawcy zmian, przepisy prawa farmaceutycznego są tak skonstruowane, że realną odpowiedzialność za działalność niezgodną z wydanym zezwoleniem ponoszą jedynie farmaceuci. W przypadku nieprawidłowości mogą oni utracić prawo wykonywania zawodu. Tymczasem właściciele aptek nie posiadający farmaceutycznego wykształcenia pozostają w praktyce bezkarni.

Wprowadzenie kryteriów demograficznego i geograficznego zakłada, że zezwolenia na utworzenie nowych punktów farmaceutycznych nie będą wydawane, jeśli na dzień decyzji liczba mieszkańców w danym województwie, w przeliczeniu na jedną aptekę, będzie mniejsza niż 3000 osób. Twórcy zmian podkreślają, że w sytuacji, gdy przy jednej ulicy znajdują się trzy apteki, dochodzi do konkurencji cenowej, co odbija się na jakości obsługi pacjenta.

Pomysł posłów krytykuje m.in. Konfederacja Lewiatan. – To zabetonowanie rynku, które przysłuży się wyłącznie istniejącym już placówkom – oceniają eksperci. Przestrzegają, że w efekcie proponowanych zmian przestaną powstawać apteki w największych miastach, co – podobnie jak zasada „apteka dla aptekarza” – przysłuży się jedynie tym, którzy już prowadzą biznes na rynku aptekarskim.

Red. 

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ