Jedna placówka apteczna na 3000 osób, kilometr odstępu pomiędzy nimi oraz wprowadzenie zasady „apteka dla aptekarza” – takie są założenia projektu zmian na rynku aptecznym, przygotowanego przez posłów PiS i uzgodnionego z Ministerstwem Zdrowia i głównym inspektorem farmaceutycznym.

Jak ostrzegają eksperci, wprowadzenie zaproponowanych zmian oznacza zamrożenie rynku i kapitału. W najlepszym wariancie sieci apteczne nie będą się rozwijały, a w gorszym, bardziej prawdopodobnym – spotkają się z nasilonymi kontrolami, których efektem będzie utrata zezwoleń. W sytuacji, gdy duży przedsiębiorca straci zezwolenie, będzie mógł wystąpić o nowe, ale obowiązywał go będzie już limit czterech placówek aptecznych prowadzonych przez jeden podmiot.

Przedstawiciele środowiska zwracają także uwagę, iż dostosowywanie przepisów do potrzeb aptekarzy słabiej radzących sobie na rynku to błąd. Ustawodawca powinien wspierać tych, którzy inwestują w nowoczesne placówki i zatrudniają dobrze wykształcony personel. A to charakteryzuje właśnie sieci, także te nieduże.

Krytycy argumentują, że rozwiązanie ograniczające konkurencję na rynku zaszkodzi pacjentom, dla których najważniejsza jest dobra opieka farmaceutyczna i niska cena leku. Proponowane rozwiązanie doprowadziłoby zaś do uzależnienia konsumentów od apteki znajdującej się w pobliżu miejsca zamieszkania, co – z braku naturalnej konkurencji na rynku – na pewno nie przysłuży się pacjentom w wymiarze finansowym.

Twórcy projektu uważają, że zastrzeżenia przedstawicieli sieci aptecznych są przesadzone i jeśli nawet kilka sieci zniknie z polskiego rynku, w ich miejsce powstaną apteki założone przez młodych polskich farmaceutów, dla których najważniejsze będzie właściwe podejście do opieki nad pacjentami, a nie zysk.

– To naiwne założenie. Koszt otwarcia jednej apteki wynosi około pół miliona złotych. Młodych farmaceutów nie będzie stać na zakładanie własnych placówek. Jeżeli znikną te należące do sieci, powstanie na rynku wyrwa – oceniają eksperci konfederacji Lewiatan.

Przestrzegają, że nawet jeśli powstaną lokalne, indywidualne apteki, to i tak odbije się to na portfelach pacjentów. Drobni przedsiębiorcy nie będą bowiem mieli silnej pozycji przetargowej w negocjowaniu cen z hurtowniami farmaceutycznymi, jaką mają obecnie duże firmy.

Red. (źródło: gazetaprawna.pl)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ