Eksperci podkreślają, że szczepienia to skuteczny sposób zapobiegania wielu chorobom zakaźnym. W najnowszych szczepionkach zawarte są składniki, które odpowiadają za wytworzenie odporności, a także tzw. adiuwanty, mające za zadanie sterowanie procesami immunologicznymi po podaniu szczepionki – prowadzące do powstania tzw. pamięci immunologicznej, która pozwala na skuteczniejsze wykrywanie poznanych już patogenów.

Dzięki programom powszechnych szczepień udało się wyeliminować tak groźne choroby, jak ospa czy polio. Na świecie nie ma już przypadków ospy prawdziwej, a w Europie nie widać młodych osób po odbytej chorobie polio.

Polio i choroba Heinego-Medina

Pojawiają się głosy, czy istnieje potrzeba kontynuacji szczepień przeciwko chorobie Heinego-Medina, czyli wirusowej chorobie zakaźnej wywoływanej przez wirus polio, skoro w Europie choroba ta została wykorzeniona. Od 2015 r. jest ich mniej, bo wtedy właśnie zarejestrowane zostały dwa jej przypadki na Ukrainie. Rok wcześniej zaledwie połowa dzieci została w tym kraju zaszczepiona przeciwko polio – z powodu działań wojennych i związanego z nimi chaosu.

W kilku krajach ciągle są rodzime zakażenia wywoływane dzikimi szczepami tego wirusa np.: w Afganistanie, Indiach, Nigerii, Pakistanie. Poliowirusy mogą być zawleczone z tych terenów do innych krajów, a to może być niebezpieczne, jeśli populacja tego kraju nie będzie zaszczepiona. Przykład? Ukraina, a wcześniej Tadżykistan. W 2010 r. zarejestrowano blisko 500 zachorowań na polio, kilkadziesiąt dzieci zmarło z jego powodu, a kilkaset zostało trwale okaleczonych. W kraju tym nie wykrywano zachorowań od ponad 10 lat, a epidemię spowodowało kilka osób podróżujących z Indii.

W 2014 r. odnotowano 202 zachorowania wywołane dzikim szczepem wirusa poliomyelitis: 186 zachorowań w Pakistanie oraz pojedyncze zachorowania w Kamerunie, Gwinei, Etiopii, Iraku, Nigerii, Somalii, Syrii.

Odra w Europie

European Centre for Disease Prevention and Control (ECDC) podaje, że w okresie od września 2016 r. do marca 2017 r. w Rumunii odnotowano 3911 zachorowań na odrę. Większość zachorowań odnotowano u nieszczepionych osób.

Od września 2016 r. wirus odry zaatakował w Rumunii tysiące dzieci, z których 17 zmarło – podał Minister Zdrowia Rumunii, Florian Bodog. Minister podkreślił, że wszystkie dzieci, które zmarły z powodu odry, nie były szczepione przeciwko tej chorobie.

W większości krajów Unii Europejskiej odsetek osób zaszczepionych przeciwko odrze wynosi mniej niż 95 proc. – oznacza to, że jest niewystarczający, aby zapewnić tzw. odporność populacyjną (zbiorowiskową) i przerwanie transmisji wirusa.

Na zachorowanie na odrę szczególnie narażone są dzieci do 1. r.życia, ponieważ, zgodnie z obowiązującymi zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), pierwszą dawkę szczepienia przeciwko odrze podaje się po ukończeniu przez dziecko wieku 12 miesięcy.

Według danych Europejskiej Regionalnej Komisji ds. Odry i Różyczki, tylko 24 z 53 krajów należących do Europejskiego Regionu WHO zgłosiło całkowitą eliminację odry.

Rumunia jest jednym z krajów europejskich najbardziej narażonych na rozprzestrzenianie się wirusa odry. Wśród pozostałych krajów potencjalnie obarczonych takim ryzykiem ECDC wymienia Belgię, Francję, Niemcy, Włochy i Polskę.

Duże ognisko epidemii wybuchło w Berlinie. Przypadki zachorowań pierwotnie szerzyły się wśród emigrantów z Bośni i Hercegowiny, którzy nie zostali zaszczepieni z powodu działań wojennych w ich kraju. Ale chorować zaczęli też Niemcy sąsiadujący z uchodźcami, wśród których również wiele osób było niezaszczepionych. W sumie zachorowało ponad 1500 osób, a znaczny odsetek chorych stanowiły niemowlęta, które nie mogły być szczepione ze względu na wiek. Jedno dziecko zmarło.

Świnka – mniej poważnych powikłań

– Przed wprowadzeniem w Polsce w 2004 r. obowiązkowych szczepień przeciwko odrze, śwince, różyczce mieliśmy w szpitalach całe oddziały, na których leżały dzieci ze świnkowym zapaleniem opon mózgowych. Była to najczęstsza przyczyna głuchoty. Dzisiaj takich oddziałów już nie ma, bo dzięki szczepieniom dzieci przestały masowo chorować na świnkę – wspominała prof. Teresa Jackowska, ordynator oddziału pediatrycznego Szpitala Bielańskiego w Warszawie podczas warszawskiego XXXIII Sympozjum „Szczepienia ochronne”.

W 1963 r. na świnkę w USA zapadło aż 200 tys. osób rocznie. W jednej na 10 dochodziło o powikłań w postaci zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych, czasami do zapalenia mózgu. Dzisiaj w USA rocznie na świnkę zapada tylko 500 osób. W Polsce pięć razy więcej.

Powszechne szczepienie przeciwko tej chorobie wprowadziliśmy dopiero w 2004 r. Spadek zachorowań na świnkę i tak jest duży w Polsce, bo w latach 90. rocznie zapadło na nią od kilkudziesięciu do nawet 200 tys. osób, głównie dzieci.

Ospa wietrzna – chorują dzieci

W Polsce mamy ok. 200 tys. przypadków ospy, a tylko ok. 100 przypadków odry. To nie przypadek. Na pierwszą z chorób szczepi się kilka procent społeczeństwa, na drugą – ponieważ nie jest obowiązkowa – 98 proc.

Dr Wojciech Faleszko w książce „Szczepionki – nie daj się zwariować” Izabeli Filc-Redlińskiej wspomina o tym, że „wiosną, kiedy zwykle rozpoczyna się sezon ospowy, dziecięcy szpital przy ul. Działdowskiej w Warszawie, w którym pracuje, zapełnia się małymi pacjentami z ciężkimi powikłaniami po zapaleniu płuc. U wielu z nich istnieje konieczność przeprowadzenia zabiegów chirurgicznych, odsysania ropy z klatki piersiowej, a nawet wycięcia płuca”.

Ospa czarna – tylko w laboratorium

Ospa prawdziwa, zwana też czarną, uważna się za wyeliminowaną. Jej wirusy przechowywane są w laboratoriach.

Jednak choroba a występowała na całym świecie i dziesiątkowała miliony ludzi. Do największych epidemii tej choroby doszło w XVI wieku w Ameryce Południowej i Północnej. To właśnie ospa prawdziwa zdziesiątkowała społeczność Azteków – zabiła większość azteckich wojowników i ponad 75 proc. całkowitej populacji Meksyku. Podczas pandemii, które przetoczyły się przez osiemnastowieczną Europę, zmarło blisko 60 milionów ludzi.

W Polsce czarna ospa pojawiła się po raz ostatni w 1963 r. we Wrocławiu. Nie była to oczywiście epidemia rodzima – pierwszy chory przywlókł chorobę z Indii. Zachorowało wówczas 99 osób, z czego zmarło siedem.

Pierwsze szczepienia przeciwko ospie prawdziwej zastosowano w 1796 r. Polska była jednym z pierwszych krajów, gdzie w 1801 r. zastosowano tzw. krowiankę, szczepionkę przeciwko ospie prawdziwej, którą po raz pierwszy 5 lat wcześniej zastosował angielski lekarz Edward Jenner.

Ostatni przypadek ospy prawdziwej odnotowano w 1977 r. w Somalii. Od 1980 r. choroba jest uważana za praktycznie niewystępującą.

Krztusiec – wraca po latach

Ataki kaszlu w tej chorobie mogą powodować pękanie naczyń krwionośnych, wylewów i wybroczyn do spojówek oraz skóry, krwawień z nosa. U niemowląt przy końcu napadu kaszlu może dojść do bezdechu, a następnie do drgawek.

W Polsce w latach 60. XX wieku wprowadzono w Polsce masowe szczepienia i liczba zachorowań zmniejszyła się z kilkudziesięciu tysięcy do kilkuset przypadków rocznie. Dzięki wprowadzeniu szczepień małe dzieci przestały umierać z powodu tej choroby.

Niestety od lat 90. krztusiec znów zaczyna wracać. Aktualnie chorują na niego głównie nastolatki i dorośli, u których zmniejszył się poziom odporności po szczepieniu lub zachorowaniu na krztusiec (można chorować wiele razy). Choroba przebiega u nich łagodniej i objawia się głównie przewlekłym kaszlem.

W Polsce rocznie notuje się oficjalnie 1800—3000 zachorowań, dlatego ryzyko kontaktu z chorym na krztusiec wciąż jest stosunkowo duże. Osoby takie są źródłem zakażenia wrażliwych na zachorowanie dzieci, co jest groźne zwłaszcza dla niemowląt. Choroba jest bardzo zakaźna – po kontakcie z bakterią choruje 80 proc. osób.

Pneumokoki – szczepionki chronią

Streptococcus pneumoniae, czyli bakterie potocznie nazywane pneumokokami, są najczęstszym czynnikiem etiologicznym bakteryjnego zapalenia płuc u dzieci.

W Finlandii od 2010 r. działa program powszechnych szczepień przeciwko pneumokokom. Naukowcy z National Institute for Health and Welfare w Helsinkach w populacyjnym badaniu obserwacyjnym ocenili efekty tego programu w odniesieniu do zapadalności na zapalenie płuc.

Korzystając z danych państwowego systemu nadzoru epidemiologicznego, Palmu i wsp. porównali zapadalność na zapalenie płuc rozpoznane w warunkach szpitalnych w latach 2010–2013 wśród dzieci objętych programem, z zapadalnością w populacji dzieci w okresie przed rozpoczęciem programu szczepień. Odsetek dzieci zaszczepionych w ramach programu szczepień ochronnych w latach 2010–2013 wyniósł 95 proc. W obu grupach okres obserwacji trwał od 3. do 42. miesiąca życia dziecka.

Wśród dzieci objętych programem szczepień, w porównaniu z dziećmi nieobjętymi programem, odnotowano: mniejszą o 23 proc. zapadalność na zapalenie płuc (niezależnie od etiologii) leczone w warunkach szpitalnych, mniejszą o 77 proc. zapadalność na pneumokokowe zapalenie płuc rozpoznane w warunkach szpitalnych, mniejszą o 87 proc. zapadalność na zapalenie płuc z bakteriemią rozpoznane w warunkach szpitalnych.

W dodatkowej analizie oceniono pośredni efekt programu szczepień w populacji nieszczepionej. U dzieci, które w okresie pierwszych trzech lat trwania programu (2010-2013) miały 19-71 miesięcy (nieobjęte programem ze względu na wiek), w porównaniu z dziećmi, które miały 19-71 miesięcy przed rozpoczęciem programu, odnotowano mniejszą o 18 proc. zapadalność odpowiednio: na zapalenie płuc rozpoznane w warunkach szpitalnych i o 70 proc. na pneumokokowe zapalenie płuc wymagające leczenia szpitalnego.

Autorzy badania zwracają uwagę, że jest to pierwsze obserwacyjne badanie populacyjne oceniające efekt programu powszechnych szczepień w odniesieniu do zapalenia płuc i wskazuje, że program ten znamiennie zmniejsza zapadalność na zapalenie płuc zarówno w populacji szczepionej jak i – pośrednio – u nieszczepionej.

W Polsce też mamy dowody na skuteczność szczepionki przeciwko pneumokokom na przykładzie Kielc. Tam w styczniu 2006 r. wprowadzono obowiązkowe szczepienia przeciwko temu patogenowi w schemacie 2+1 (1. i 2. dawka szczepienia podawane w pierwszym półroczu życia i 3. podawana w 2. r.ż.).

W ciągu ostatnich 10 lat w Kielcach praktycznie wyeliminowano ciężkie choroby, wywoływane przez zakażenia pneumokokowe u dzieci i zredukowano znacznie ich liczbę w starszych grupach wiekowych.

W latach 2004–2005 w Kielcach hospitalizowano z powodu ciężkiego zapalenia płuc 136 dzieci, dziś takich przypadków tam praktycznie nie ma, a zapadalność na choroby wywoływane przez pneumokoki jest śladowa.

W Polsce do tej pory szczepionka na pneumokoki była zalecana, ale rodzice musieli sami za nią zapłacić. Od stycznia 2017 r. jest na liście szczepień obowiązkowych i jest bezpłatna.

Red. (źródło: zdrowie.pap.pl)

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ