W Polsce ma odbyć się ogólnokrajowy przetarg na leki dla chorych z wirusowym zapaleniem wątroby typu C. Byłby to następny centralnie zamawiany lek po szczepionkach, preparatach na krzepnięcie i hormonie wzrostu. Zdaniem ekspertów, wprowadzenie kolejnego przetargu na poziomie centralnym to realizacja nowej polityki zdrowotnej: centralizacji zakupów.

Fundusz przekonuje, że nowy system będzie korzystny dla pacjentów, bo dzięki ogłoszeniu centralnego przetargu uda się wynegocjować niższą cenę leków, co w efekcie pozwoli objąć leczeniem większą liczbę chorych. A na leczenie czeka już 10 tys. osób, w niektórych przypadkach nawet dwa lata, mimo że fundusz przeznacza na ten program więcej niż na jakikolwiek inny program lekowy. W zeszłym roku było to 438 mln zł.

Przetargi na preparaty stosowane w leczeniu HCV miałyby być organizowane na początku co trzy miesiące, a docelowo dwa razy w roku. Szpitale będą zgłaszać swoje zamówienia do Zakładu Zamówień Publicznych przy ministrze zdrowia, następnie przetarg dla wszystkich lecznic będzie ogłaszał Szpital Zakaźny w Warszawie.

Przedstawiciele organizacji pacjentów przypominają, że na ten cel zgodnie ze wstępnymi założeniami miałoby być przeznaczone ok. 5 proc. budżetu zarezerwowanego na cały program. W ich opinii to zdecydowanie za mało.

Przedstawiciele firm i pacjentów zwracają natomiast uwagę na dwa problemy. Po pierwsze, przy dużym przetargu może dojść do komplikacji, bo jest pewne, że przegrana firma będzie się odwoływać. Wówczas może się zdarzyć, że na czas wyjaśniania sprawy zamówienie się spóźni o kilka miesięcy. Ponadto problemem jest to, że część firm może się wycofać z rynku, jeżeli nie będzie miała zbytu i wygrywać będzie jeden koncern.

– Wtedy zniknie to, czym pozytywnie wyróżniała się Polska na tle innych państw, że oferowała pacjentom w różnym stadium choroby różnorodne możliwości leczenia. Rynek skurczy się do jednego preparatu. Ceny w Polsce i tak są bardzo niskie, a dodatkowo w następnych latach wejdą kolejne preparaty, zwiększy się więc konkurencja i ceny znów spadną – zwraca uwagę Barbara Pepke z Fundacji „Gwiazda Nadziei”.

Red. (źródło: Dziennik Gazeta Prawna)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ