Eksperci OECD obawiają się skutków rosnących kosztów leczenia pokrywanych ze środków publicznych. W raporcie o fiskalno-finansowych aspektach i pułapkach systemów ochrony zdrowia (Fiscal Sustainability of Health Systems: Bridging Health and Finance Persepctives) wskazują, że wydatki na ten cel pokrywane z podatków i innych wpływów państwa stanowią dziś w OECD ok. 6 proc. PKB. Prognozują, że jeśli obecne tendencje nie ulegną zmianie, za 15 lat udział ten wzrośnie do 9 proc.

W raporcie nie zostały uwzględnione koszty interwencji medycznych i działań prozdrowotnych, finansowane ze środków prywatnych. Jeśli do pieniędzy ze źródeł publicznych dodać środki prywatne, udział kosztów ochrony zdrowia w łącznym PKB państw członkowskich OECD wynosi obecnie ok. 9 proc. W 2009 r. było to 9,6 proc., ale był skutek kurczenia się PKB w wyniku kryzysu, w połączeniu z bardzo dużym popytem na zdrowie.

W państwach środkowej Europy (Austria, Czechy, Niemcy, Polska, Słowacja i Słowenia), a także w Korei ponad 70 proc. rządowych środków wydatkowanych na zdrowie pochodzi ze składek obciążających pracę i płacę oraz z PIT.

We Francji do 1968 r. publiczny system ochrony zdrowia finansowany był z pieniędzy pochodzących niemal w całości z opodatkowania pracy. Obecnie źródło to zapewnia mniej niż połowę (47,8 proc.) środków wydawanych przez państwową służbę zdrowia. Równie ważnym źródłem jest instrument fiskalny w postaci Contribution Sociale Généralisée, czyli powszechna składka na zabezpieczenie społeczne, zapewniająca 35,3 proc. całości środków. Podatek ten został wprowadzony w 1990 r.

Od typowych składek zdrowotnych (w Polsce pobieranych przez ZUS) różni go to, że obciąża wszelkie rodzaje dochodów osobistych, a więc nie tylko regularne płace, ale także umowy zlecenia i o dzieło, jak również dochody z kapitałów (u nas tzw. podatek od dochodów kapitałowych) oraz wypłaty świadczeń społecznych. W zależności od rodzaju dochodów, stawki CSG wynoszą od 6,6 proc. w przypadku rent i emerytur do 12 proc. dla dochodów z hazardu.

W USA całkowite wydatki na zdrowie stanowią od kilku lat ok. 17 proc. PKB. Wydaje się to niewiele, ale kwotowo jest to ok. 3000 mld dolarów rocznie, a więc prawie 6 razy więcej niż PKB Polski.

Trzy następne, bogate państwa OECD: Francja, Niemcy, Szwajcaria mają udział łącznych wydatków na zdrowie w PKB o 5-6 punktów procentowych mniejszy niż w Stanach Zjednoczonych

Podkreślana jest potrzeba redukowania kosztów lekarstw, np. poprzez stosowanie tzw. leków generycznych, czyli nieobjętych już ochroną patentową. Inny sposób to wspólne zakupy leków przez płatników publicznej opieki zdrowotnej, prowadzące do obniżania cen farmaceutyków

W USA obecnie propaguje się tele-wizyty u lekarza (telehealth lub telemedicine). W USA działa ok. 200 sieci telemedycznych liczących łącznie ok. 3500 ośrodków. Usługi takie dostępne są we wszystkich stanach, a połowa wymaga od prywatnych ubezpieczycieli jednoczesnego oferowania fizycznych i internetowych wizyt w gabinetach.

Eksperci podkreślają, że w Polsce problem rosnących kosztów ochrony zdrowia jest poważny, gdyż gwałtownie rośnie dysproporcja między możliwościami finansowymi a aspiracjami zdrowotnymi społeczeństwa.

Źródło: forsal.pl

Print Friendly, PDF & Email

1 KOMENTARZ

  1. Większość tych wydatków stanowi jednak walka z chorobami o charakterze przewlekłym, które stają się dziś prawdziwą plagą. Znacznie oszczędności budżetowe można by osiągnąć, jeżeli większa uwaga byłaby przykładana do właściwej prewencji. Gdyby społeczeństwo faktycznie zdrowiej się odżywiało, podejmowało aktywność fizyczną, unikało używek itd., nie mielibyśmy tak dużych wydatków. Trzeba więc bardziej inwestować w edukację oraz promocję zdrowego stylu życia. Koszty te na pewno szybko się zwrócą.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ