Nawet agresywną postać chłoniaka obecnie udaje się skutecznie leczyć i dla niektórych pacjentów może to być tylko choroba przewlekła. Dwie trzecie chorych na chłoniaki, które są nowotworami układu chłonnego, udaje się wyleczyć, ale u co trzeciej osoby choroba jest agresywna, szybko się rozwija, nawraca po leczeniu i staje się oporna na terapie.

– Większość chorych z chłoniakami udaje się wyleczyć już po pierwszej linii leczenia, ale u części z nich dochodzi do nawrotu choroby po drugiej linii leczenia. Nawet dla nich są już dostępne nowe opcje leczenia, a wkrótce będą kolejne, bo prowadzi się badania kliniczne nad następnymi lekami przydatnymi w najtrudniejszych przypadkach tego schorzenia – wyjaśniają eksperci kliniki uniwersyteckiej Saint-Luc w Brukseli.

Występują różne typy chłoniaków, jednak aż 80 proc. agresywnej postaci tej choroby to chłoniaki nieziarnicze z komórek B, czyli limfocytów typu B, białych krwinek pełniących ważną funkcję w układzie odpornościowym. Komórki te stają się nowotworowe na skutek błędu, jaki powstaje podczas ich wytwarzania. O ile łagodna postać o małym stopniu złośliwości rozwija się latami, to agresywna daje objawy w ciągu zaledwie kilku miesięcy, czasami nawet kilku tygodni.

– Większość chorych z chłoniakami udaje się wyleczyć już po pierwszej linii leczenia, ale u części z nich dochodzi do nawrotu choroby nawet po drugiej linii leczenia – informują eksperci.

W takiej sytuacji choremu po raz kolejny podaje się różne kombinacje leków chemioterapeutycznych najczęściej w skojarzeniu z rytuksymabem (przeciwciałem monoklonalnym), bo taka terapia skojarzona zwykle daje lepsze efekty. Jeśli to nie pomoże, konieczne jest zastosowanie leku o zupełnie innym schemacie działania, który może przełamać oporność na leczenie.

W takim nawrotowym i opornym, agresywnym przebiegu chłoniaka jak na razie dostępny jest tylko jeden lek o nazwie piksantron – cytostatyk nowej generacji. Podawany jest w trzeciej lub czwartej linii leczenia, gdy nie pomagają inne chemioterapeutyki. Stosuje się go przez sześć miesięcy. W Polsce kwalifikuje się do leczenia tym lekiem jedynie 200-300 chorych.

Red. (źródło: PAP)

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ