Jamie i Mark Pollockowie mieszkają w Dundonald w Irlandii Północnej. Para miała dziewięcioro dzieci, piątka z nich zmarła na skutek tajemniczej choroby. W 2001 roku zmarł ich pierwszy syn Jordan, który nie miał nawet roku.

Ta sama choroba zaatakowała siostry Jordana. W 2011 roku zmarła 6-letnia Ellie, a rok później – dziewięciotygodniowa Lexie. Po dwóch latach rodzina pożegnała 13-letnią Jamie-Lee. Przed kilkoma dniami umarła 4-letnia córeczka Lacey. 

Wszystkie dzieci cierpiały na tę samą dolegliwość. Miały problemy z oddychaniem i jedzeniem, żadne z nich nie było w stanie chodzić oraz mówić. Mimo że tragiczna historia rodziny trwa już 15 lat, brytyjscy lekarze wciąż nie są w stanie ustalić, jaka choroba trawiła dzieci, ani co ją wywołało. Nic nie wykazały badania i wykonane testy genetyczne. „Stan Lacey jest nierozpoznany, nie ma terminu medycznego” – stwierdzono w diagnozie.

– Lekarze po prostu nie wiedzą, genetyka jest w porządku. Jamie-Lee, zanim odeszła, miała wykonane wszystkie badania. Spędziliśmy w Great Ormond w Londynie sześć miesięcy, ale lekarze nie mogli dać żadnej konkretnej odpowiedzi  – opowiada Jamie Pollock.

Pomimo całodobowej opieki, mała Lacey nagle przestała oddychać 7 stycznia 2018 roku. Spędziła kilka tygodni na oddziale intensywnej terapii dla chorych dzieci w Szpitalu Royal Victoria, bez oznak poprawy. Respirator Lacey został wyłączony w 26 lutego. Zmarła w otoczeniu rodziny, w tym bracia Kane’a, Zacka, Olliego i Marka, którzy na razie nie cierpią na tajemniczą chorobę.

– Trzymaliśmy naszą piękną księżniczkę Lacey w naszych ramionach i wszyscy żegnaliśmy się z nią. Jesteśmy całkowicie zrozpaczeni. To takie trudne. Musimy troszczyć się o nasze pozostałe dzieci – zwierza się Jamie Pollock.

Red.

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ