Zakażenia bakterią potocznie nazywaną New Delhi notowane są w Polsce od 2011 r., ale od 2015 r. liczba zarażonych nią pacjentów wzrasta. W ubiegłym roku zaraziło się nią ponad 2,5 tys. osób. Nie wszystkie miały jednak objawy zakażenia. W tej grupie było ok. 70 proc. bezobjawowych nosicieli.

Do Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych w wielu regionach kraju zgłaszane są kolejne przypadki, co związane jest także z bardziej rygorystycznymi kontrolami mikrobiologicznymi. Zdaniem specjalistów, rozprzestrzenianie się bakterii wynika m.in. z nadmiernego stosowania antybiotyków, zarówno w leczeniu szpitalnym, jak i w leczeniu prowadzonym przez lekarzy rodzinnych.

Chorobę wywołuje jeden ze szczepów pałeczek jelitowych Klebsiella pneumoniae. Światowa Organizacja Zdrowia – WHO zalicza ten szczep do 12. najbardziej niebezpiecznych drobnoustrojów na świecie. Powodem jest oporność na wiele grup antybiotyków, a czasami nawet na wszystkie obecnie dostępne leki przeciwbakteryjne.

Bezobjawowe nosicielstwo w przewodzie pokarmowym może utrzymywać się przez miesiące. Większość pacjentów pozbywa się samoistnie bakterii  w okresie do 6 miesięcy.

Najczęściej skutki zakażenia bakterią New Delhi pojawiają się dość niespodziewanie. Początkowo można pomylić je z grypą, gdyż najbardziej popularne objawy to:

  • nagła, bardzo wysoka gorączka,
  • dreszcze i zimne poty,
  • zawroty głowy,
  • kaszel i duszności,
  • ból w obrębie klatki piersiowej,
  • silne osłabienie.

Bakteria może wywołać takie choroby, jak zakażenie miejsca operowanego, ciężkie zapalenie płuc, zapalenie układu moczowego czy śmiertelnie groźną sepsę.

Bakteria staje się niebezpieczna, gdy przedostanie się do krwi, dróg moczowych czy dróg oddechowych. Nie można się nią zarazić np. drogą kropelkową, a jedynie kontaktową, czyli przez brudne ręce lub np. niezdezynfekowaną toaletę.

Ekspansji bakterii sprzyjają trudne warunki panujące w wielu szpitalach, przepełnienie oddziałów i nieszczelne procedury izolacji zakażonych lub skolonizowanych bakterią pacjentów. Nie u wszystkich nabycie Klebsielli pneumoniae NDM skutkuje inwazyjnym zakażeniem, jednak dla niektórych może być ono bardzo niebezpieczne. Tak zwane wrota zakażeń to rany i ranki powstałe podczas zabiegów z przerwaniem ciągłości skóry – podczas podawania kroplówek, zakładania cewników, po operacjach itp. Przez taką ranę bakteria może wniknąć do organizmu i doprowadzić do inwazyjnego zakażenia, np. układu moczowego, zapalenia płuc, zakażenia miejsca operowanego.

Najbardziej narażone są osoby w podeszłym wieku ze względu na pogorszoną pracę układu odpornościowego oraz fakt, że częściej  trafiają do szpitala. Zagrożeni są też przewlekle chorzy, osoby z osłabioną odpornością, pacjenci szpitali poddawani zabiegom operacyjnym, chorzy po długiej kuracji antybiotykowej i niemowlęta. Choć New Delhi to typowo szpitalna bakteria, coraz częściej spotykana jest także u pacjentów ambulatoryjnych.

Pałeczki jelitowe mogą wiele miesięcy żyć poza organizmem człowieka, nawet 2,5 roku. Bakterie łatwo przenieść na rękach, bytują w układzie pokarmowym, a podczas zabiegu medycznego mogą przedostać się do krwi. Wtedy często dochodzi do sepsy. Bakteria jest oporna na wiele antybiotyków, dlatego sepsa przez nią wywołana wiąże się w wysokim ryzykiem śmierci – ok. 30-50 proc. chorych umiera.

Dlatego tak ważne jest utrzymanie czystości w toaletach, w każdym pomieszczeniu w placówkach medycznych, dezynfekcja narzędzi i sprzętów medycznych, bezpieczne gromadzenie i usuwanie odpadów zakaźnych. Odwiedzający bliskich w szpitalu powinni starannie przestrzegać higieny i po powrocie dokładnie myć ręce.

Red. (źródło: zdrowie.pap.pl)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ